Jedni chcą rozwijać karierę naukową, inni szukają odpowiedzi na pytania, których nie daje im codzienna praca. A dla jeszcze innych doktorat jest marzeniem odkładanym przez lata. Biznesmen, psycholożka, dziennikarka i ksiądz opowiadają, dlaczego zdecydowali się zrobić doktorat we WSIiZ i co ta decyzja zmieniła w ich życiu. Choć droga do stopnia doktora wymaga czasu, cierpliwości i konsekwencji, dziś wiedzą, że było warto.

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie – Dlaczego ludzie decydują się na doktorat? Czasem myśl o nim pojawia się już po studiach, ale przegrywa z pracą, rodziną i codziennymi obowiązkami. Po latach wraca. Innym razem impulsem jest rozwój zawodowy, potrzeba zdobycia nowych kompetencji albo uporządkowania wiedzy i doświadczenia.

– Motywacje kandydatów są bardzo różne. Dla części doktorat to naturalna kontynuacja edukacji. Inni wracają do dawnego postanowienia, gdy pozwala na to sytuacja zawodowa i osobista. Są też osoby, które zamiast kolejnych studiów podyplomowych wybierają seminaria doktoranckie – wskazuje dr hab. Marcin Szewczyk, prof. WSIiZ, Kierownik Seminariów Doktoranckich WSIiZ.

We WSIiZ właśnie trwają komisyjne rozmowy kwalifikacyjne związane z naborem nowych kandydatów do stopnia doktora na kolejny semestr zajęć.

– Droga do doktoratu bywa trudna, mozolna i długa. Jednak – jak podkreśla prof. Marcin Szewczyk – jeśli ktoś ją przejdzie, napisze rozprawę, obroni ją i uzyska stopień doktora, nie żałuje osiągniętego rezultatu.

Historie czworga doktorów WSIiZ pokazują, jak różne mogą być początki tej decyzji.

Doktorat w biznesie. „Przyszedłem do nauki z niedosytu”

Czy doktorat ma sens po latach kariery zawodowej? Marcin Balon – Business Development Director EMEA, przez lata prowadził firmę na rynku europejskim, gdzie decyzje często trzeba było podejmować szybko, na podstawie niepełnych danych i intuicji.

dr Marcin Balon– Praktyka biznesowa premiuje tempo, a nie dowód. Dlatego szukałem narzędzi pozwalających odróżnić prawidłowość od przypadku. Nie przyszedłem do nauki z ciekawości akademickiej, tylko z niedosytu – podkreśla dr Marcin Balon.

Szczególnie interesował go wpływ mediów na postrzeganie faktów. Negocjacje, budowanie marki czy komunikacja kryzysowa są przecież również procesami komunikacji społecznej.

– Doktorat dał mi język i metodę, aby je nazwać i badać. Chciałem też sprawdzić, czy po latach w biznesie potrafię poddać się rygorowi naukowemu. W nauce nie wystarczy przekonująco postawiona teza, liczą się źródła, dane i logika wywodu – zauważa dr Marcin Balon.

Dr Marcin Balon obronił rozprawę na temat „Mediatyzacji rewolucji”, skupiając się na logice mediów, która zaczyna kształtować przebieg procesów społecznych i politycznych. Postawił zbadać to zjawisko pod kątem rewolucji i udowodnił, że współczesny protest jest organizowany, eskalowany i oceniany według reguł platform.

Co doktorat dał mu zawodowo? Przede wszystkim metodę. Dziś projekty biznesowe zaczyna od pytania badawczego, danych i weryfikacji hipotez. Stopień naukowy zmienił również jego pozycję w zawodowych rozmowach i otworzył przed nim nowe możliwości.

– Nie rób doktoratu dla stopnia. Zrób go, jeśli masz pytanie, które nie daje ci spokoju – radzi.

Doktorat pisany równolegle z pracą nauczył go również cierpliwości i stał się dowodem, przede wszystkim dla niego samego, że rozwój nie ma daty ważności.

Doktorat to nauka świadomego i krytycznego myślenia

Dla dr Marii Rzepeckiej – psycholożki i prezes Fundacji Para Mente, doktorat nie był częścią dokładnie zaplanowanej kariery. Decyzja dojrzewała wraz z doświadczeniem zawodowym i rosnącą ciekawością badawczą.

Dr Maria RzepeckaZaczęło ją interesować, jak media wpływają na sposób, w jaki młodzi ludzie rozumieją problemy psychologiczne. Pojawiły się pytania, na które intuicja i doświadczenie zawodowe już nie wystarczały.

– Chciałam sprawdzić je naukowo i znaleźć odpowiedzi na pytania, które naprawdę mnie interesowały. Doktorat stał się więc dla mnie połączeniem dwóch ważnych obszarów – psychologii i medioznawstwa – wyjaśnia dr Maria Rzepecka.

Praca naukowa zmieniła także jej podejście do wiedzy. Dziś częściej pyta: „Skąd właściwie to wiemy?”. Analizuje wyniki badań, sposób ich przeprowadzenia, ograniczenia metodologiczne i to, czy wnioski rzeczywiście wynikają z danych. Takie podejście przenosi również do pracy ze studentami, których zachęca do sprawdzania informacji i samodzielnego wyciągania wniosków.

– Dla mnie doktorat nie był tylko nauką prowadzenia badań. Był nauką świadomego i krytycznego myślenia – mówi.

Czy było warto? Odpowiada zdecydowanie: tak, choć przyznaje, że zdarzały się momenty, kiedy nie było to oczywiste. Doktorat dał jej większą samodzielność, wytrwałość i szerszą perspektywę zawodową.

Doktorat wymaga czasu i konsekwencji. Jeśli jednak za decyzją stoi prawdziwa ciekawość i potrzeba poszukiwania odpowiedzi – warto.

Doktorat jako nowa droga w zmieniającym się świecie mediów

Co może dać doktorat osobie, która od wielu lat pracuje w dziennikarstwie? Dla Doroty Wilk, dziennikarki Polskiego Radia Rzeszów, jednym z impulsów były zmiany zachodzące na rynku mediów, zwłaszcza odchodzenie od papierowych wydań gazet.

Dr Dorota Wilk– Zaczęłam zastanawiać się jaką dziedziną się zająć w przypadku wycofania z rynku gazet? Jak inaczej wykorzystać kompetencje zdobyte podczas pracy dziennikarskiej? Jedną z możliwości okazała się praca badawcza oraz nauczanie studentów kierunków medialnych – mówi dr Dorota Wilk.

Doktorat nie zmienił zasadniczo jej sposobu pracy jako dziennikarki. Obie dziedziny mają bowiem wiele wspólnego: wymagają rzetelności, docierania do źródeł i weryfikowania informacji. Korzystanie z danych opracowanych przez świat nauki jest również częścią codziennej pracy dziennikarskiej.

Po 30 latach pracy w dziennikarstwie dr Dorota Wilk zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz:

-Nie ma gwarancji, że przez całe życie będziemy wykonywać ten sam zawód w niezmienionej formie. Rozwój naukowy może być więc sposobem na poszerzenie zawodowych możliwości.

Doktorat z bardzo silnej potrzeby rozwoju

W przypadku księdza Tomasz Bierzyński, który dziś przygotowuje się do habilitacji, motywacja do rozpoczęcia doktoratu wynikała z bardzo silnej potrzeby rozwoju.

ks dr Tomasz Bierzyński– Od dawna marzyłem o zdobyciu stopnia doktora. Początkowo myślał o teologii. Realną możliwością okazały się nauki o komunikacji społecznej i mediach oraz seminaria doktoranckie we WSIiZ w Rzeszowie, których tryb odpowiadał moim obowiązkom i sposobowi pracy – mówi ks. dr Tomasz Bierzyński.

Dziś ocenia, że był to trafny wybór. Nauki o mediach dały mu – jak mówi – „dodatkową parę oczu”, kolejny sposób patrzenia na rzeczywistość.

Jednocześnie wyraźnie oddziela rozwój naukowy od posługi duszpasterskiej. Doktorat traktuje jako jeden z elementów formacji intelektualnej, który pomaga porządkować myślenie.

– Bezdyskusyjnie doktorat dał mi jako naukowcowi: dyscyplinę badawczą, umiejętność stawiania pytań, weryfikowania odpowiedzi oraz pracy z danymi i literaturą. Bez tych kompetencji, nie byłby dziś na etapie przygotowania habilitacji i prowadzenia własnych badań – wyjaśnia.

Czy warto zrobić doktorat? Każdy ma własne „dlaczego”

Biznes, psychologia, dziennikarstwo i kapłaństwo. Cztery różne drogi zawodowe i cztery różne powody rozpoczęcia doktoratu. Niedosyt i potrzeba zrozumienia mechanizmów znanych z praktyki, ciekawość badawcza, zmieniający się rynek pracy czy wieloletnia potrzeba rozwoju.

Historie doktorów WSIiZ pokazują, że nie zawsze istnieje idealny moment na rozpoczęcie doktoratu. Plany naukowe zderzają się z pracą, rodziną i innymi obowiązkami. Czasami trzeba odłożyć je na później i wrócić do nich po latach.

Żaden z bohaterów nie przedstawia doktoratu jako łatwej drogi ani celu, który warto podejmować wyłącznie dla stopnia naukowego. W ich wypowiedziach powtarzają się za to ciekawość, potrzeba rozwoju, konsekwencja, krytyczne myślenie i poszukiwanie odpowiedzi.

Każdy zaczynał z innego miejsca, ale z dzisiejszej perspektywy ich historie prowadzą do podobnego wniosku: decyzja o doktoracie była warta wysiłku.