Praca na pełny etat, studia, wychowywanie małego dziecka, a do tego codzienne obowiązki. Czy można znaleźć w tym wszystkim czas na naukę, rodzinę i siebie? Historia absolwentki WSIiZ pokazuje, że łączenie studiów z macierzyństwem i pracą jest trudnym zadaniem, ale wykonalnym. Potrzebne są dobra organizacja i wsparcie, ale również zgoda na to, że nie zawsze wszystko da się zrobić na sto procent.
Studia, praca, macierzyństwo. Wszystko w tym samym czasie
Kiedy zaczynała studia niestacjonarne we WSIiZ, miała 34 lata i była mamą dwuletniego dziecka. Kilka miesięcy później rozpoczęła pracę na pełny etat. W tym samym czasie wraz z partnerem zdecydowali się na budowę domu. Obowiązków więc nie brakowało.
Największym wyzwaniem było znalezienie czasu na naukę po pracy. Popołudniami praktycznie nie miałam czasu, bo byłam mamą, miałam obowiązki. Dlatego zazwyczaj uczyłam się wieczorami, kiedy dziecko już zasnęło. Kiedy zamknęłam dzień. Często uczyłam się do późnej nocy – wspomina Dominika Ludwicka, absolwentka WSIiZ.
W nauce pomagała Dominice koleżanka ze studiów – zdarzało się, że dzwoniły do siebie wieczorami, żeby wzajemnie mobilizować się do pracy. Dodatkowym wyzwaniem był brak rodziny na miejscu. Najbliżsi mieszkali około 100 kilometrów od Rzeszowa, dlatego opiekę nad dzieckiem podczas zjazdów trzeba było planować z wyprzedzeniem.
Studenci-rodzice nie są wyjątkiem
Rodzicielstwo podczas studiów nie jest zjawiskiem marginalnym. Według najnowszej edycji międzynarodowego badania EUROSTUDENT 8, w Polsce ponad 9 % studentów ma co najmniej jedno dziecko. W całej grupie państw uczestniczących w badaniu średnia wynosi około 12 %.
Dane EUROSTUDENT dotyczą studentów-rodziców ogółem, a nie wyłącznie studiujących matek. Pokazują jednak, że osoby, które muszą godzić naukę z opieką nad dziećmi, stanowią zauważalną część społeczności akademickiej. W Polsce 64 % studentów-rodziców to osoby w wieku 30 lat i więcej.
Studia z dzieckiem. Jak może pomóc uczelnia?
Wsparcie najbliższych jest bardzo ważne, ale studiujący rodzice mogą potrzebować również większej elastyczności ze strony uczelni. We WSIiZ studentki, które zostają mamami podczas studiów, oraz osoby rozpoczynające lub kontynuujące naukę jako rodzice, mogą korzystać z rozwiązań przewidzianych w Regulaminie Studiów.
Jednym z nich jest indywidualna organizacja studiów (IOS). Pozwala ona realizować większość przedmiotów bez konieczności udziału we wszystkich zajęciach. Student korzysta wówczas m.in. z materiałów dostępnych na platformie Moodle lub przekazanych przez prowadzących, a na uczelnię przyjeżdża na zaliczenia i egzaminy – wyjaśnia dr Barbara Przywara, Prorektorka ds. Nauczania.
Oczywiście nie wszystkie zajęcia można realizować w tym trybie, są wyjątki, jak zajęcia w specjalistycznych laboratoriach, wymagające odpowiedniego sprzętu. Jednak nawet takie zajęcia można pogodzić z pracą czy wychowywaniem dziecka.
Drugim rozwiązaniem jest urlop rodzicielski. Studentka w ciąży może otrzymać go do dnia urodzenia dziecka, natomiast student będący rodzicem – na okres do roku, z możliwością jego przedłużenia.
Nie trzeba być idealną we wszystkim
Czy jednak studia, praca i macierzyństwo można połączyć bez ciągłego poczucia, że któryś z tych obszarów zaniedbujemy? Zdaniem psychologa akademickiego można łączyć te role, ale problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy każdą z nich przez cały czas realizować perfekcyjnie.
To właśnie przekonanie, że trzeba jednocześnie być idealną matką, bardzo dobrym pracownikiem i wzorową studentką, staje się często największym źródłem presji – wyjaśnia Jan Gosztyła, psycholog z Akademickiego Centrum Rozwoju Osobistego i Wsparcia Psychologicznego WSIiZ.
Zamiast poszukiwania idealnego work-life balance ekspert proponuje myślenie o „równowadze dynamicznej”. Jednego dnia więcej uwagi potrzebuje dziecko, w innym momencie priorytetem staje się egzamin, projekt czy obowiązki zawodowe. Proporcje mogą i powinny się zmieniać.
Psycholog radzi studiującym mamom, aby odpowiedziały sobie na pytanie: „Czy rzeczywiście coś zaniedbuję, czy tylko mam poczucie, że powinnam robić jeszcze więcej?”. Poczucie winy może bowiem wynikać nie z realnego zaniedbania, lecz z perfekcjonizmu, porównywania się z innymi i stawiania sobie nierealistycznych wymagań.
Gdy jest ciężko, rezygnacja nie jest jedynym rozwiązaniem
Dominika przyznaje, że wiele razy zastanawiała się nad przerwaniem studiów. Rozważała nawet odłożenie nauki o rok lub dwa, do czasu, kiedy dziecko pójdzie do szkoły. Ostatecznie zdecydowała się kontynuować naukę.
Ukończenie studiów było moim marzeniem i bardzo zależało mi na tym, żeby je spełnić. Dlatego mimo wielu trudnych momentów postanowiłam walczyć dalej. Moim zdaniem życie bez wyzwań po prostu nie istnieje – mówi.
Jednym z najbardziej stresujących momentów był końcowy etap pisania pracy licencjackiej. Na tydzień przed terminem otrzymała od promotora informację, że tekst ma potencjał, ale wymaga zmian. Wzięła kilka dni urlopu i praktycznie napisała znaczną część pracy od nowa. Ostatecznie, nie tylko przystąpiła do obrony i zdała egzamin, ale jej praca znalazła się wśród dwóch wyróżnionych w grupie.
Udowodniłam sobie, że naprawdę mogę dużo, a nawet więcej, niż mi się wydaje. I chyba właśnie to było dla mnie najważniejszą lekcją z całego tego okresu – podsumowuje.
Proszenie o pomoc to nie oznaka słabości
W historii absolwentki WSIiZ jedno słowo powraca szczególnie często: wsparcie. Partnera, rodziny, przyjaciół, koleżanki ze studiów, współpracowników. Ważne było również podejście wykładowców.
Szczególnie wymagające były weekendy zjazdowe. Egzamin czy kolokwium mogły przypadać w czasie, kiedy mój partner musiał pracować. Wtedy potrzebna była pomoc rodziny – przyznaje Dominika.
Psycholog akademicki podkreśla, że umiejętność proszenia o pomoc jest jednym z ważniejszych zasobów w sytuacji, kiedy jedna osoba pełni wiele wymagających ról. Wsparcie nie powinno pojawiać się dopiero wtedy, gdy jesteśmy u kresu sił.
Pomoc partnera, rodziny, znajomych, pracodawcy czy uczelni nie powinna być rozwiązaniem ostatniej szansy. Powinna być normalnym elementem organizacji życia – zaznacza Jan Gosztyła.
O wsparciu ze strony kadry akademickiej mówi także dr Barbara Przywara:
Każdy prodziekan czy opiekun kierunku chętnie angażuje się w pomoc takim studentom. Pomagają np. zaplanować sesję czy obronę pracy. Dziekani mogą także przyspieszyć sesję egzaminacyjną lub ją przedłużyć.
Jak pogodzić studia z macierzyństwem i pracą?
Nie ma jednej recepty. Psycholog wskazuje trzy rzeczy, które mogą pomóc: ustalanie priorytetów, traktowanie odpoczynku jako warunku dobrego funkcjonowania oraz budowanie własnego systemu wsparcia. Ważne jest też obserwowanie sygnałów przeciążenia – przewlekłego zmęczenia, problemów ze snem, trudności z koncentracją, drażliwości czy poczucia, że całe życie zamieniło się w listę rzeczy, które „muszę” zrobić.
Historia Dominiki nie pokazuje, że łączenie studiów, pracy i macierzyństwa jest łatwe. Wręcz przeciwnie – wymaga czasu, wysiłku, dobrej organizacji i pomocy innych. Pokazuje jednak, że trudne nie musi oznaczać niemożliwe.
Z mojego doświadczenia, jako dydaktyka i wieloletniego prodziekana wiem, że studentki zostające mamami są bardzo dobrze zorganizowane i zmotywowane. Potrafią doskonale zaplanować łączenie macierzyństwa z nauką – podsumowuje dr Barbara Przywara.
Dziś Dominika Ludwicka ze wzruszeniem podsumowuje okres studiów i to co osiągnęła.
Teraz, z perspektywy czasu, patrząc na to, jakim człowiekiem byłam wtedy, a jakim jestem teraz, mogę śmiało powiedzieć, że zdecydowanie warto było pójść na studia. Nauczyłam się bardzo dużo, poznałam świetnych ludzi w różnym wieku i z różnych środowisk, ale najważniejsze jest dla mnie to, że tak naprawdę nauczyłam się siebie.





