Czy zajęcia praktyczne i dodatkowy pakiet kompetencji, to atrakcyjna oferta dla przyszłych studentów? Jak młodzi ldzie reagują na nadprogramowe zajęcia i czego oczekują obecnie od uczelni wyższych? Z dr Barbarą Przywarą, Prorektorką ds. Nauczania WSIiZ, rozmawiam m.in. o realiach praktycznego kształcenia i skillpaku.
Dr Barbara Przywara – Prorektorka ds. Nauczania. Doktor nauk humanistycznych w zakresie socjologii. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół: psychospołecznych aspektów Internetu i nowych mediów, procesów mediatyzacji różnych sfer życia, psychologii marki i reklamy, a także dziennikarstwa naukowego. Autorka wielu ekspertyz, raportów badawczych, autorskich kursów distance learning, warsztatów, współautorka gry symulacyjnej „Skuteczny negocjator”, współautorka kursu Digital marketing. Specjalistka w zakresie badań społecznych, analiz związanych z jakością kształcenia, ds. ewaluacji w wielu projektach.

Jak zmieniły się oczekiwania studentów wobec uczelni na przestrzeni ostatnich lat?
Barbara Przywara: Głównym celem uczelni jest kształcenie i jeśli spojrzeć na to z tej perspektywy, to cel się nie zmienia i studenci wciąż przychodzą głównie po to, by zdobyć dobre wykształcenie. Nasi studenci zawsze oczekiwali przygotowania praktycznego, skrojonego pod potrzeby pracodawców. Na przestrzeni ostatnich lat można zauważyć trend coraz bardziej świadomych wyborów – przyglądania się oferowanym programom studiów i całej dodatkowej ofercie uczelni. Rynek usług edukacyjnych jest coraz bardziej konkurencyjny. Młodzi ludzie już nie szukają „jakichś studiów”, tylko chcą nauczyć się tego, co im będzie realnie potrzebne w pracy. Ponadto coraz więcej studentów łączy pracę z nauką i od razu weryfikują, co jest dla nich ważne. Dodatkowo ostatnie lata pokazują, że młodzi oczekują także wsparcia, w tym wsparcia psychologicznego, by radzić sobie z wyzwaniami, jakie na nich czekają.
Jak studenci rozumieją dziś „kształcenie praktyczne” i czym ono realnie różni się w ich oczach od tradycyjnych studiów?
BP: Często stykamy się w opiniach ludzi z opozycją: teoria versus praktyka. Moim zdaniem jedno bez drugiego nie istnieje. Bez konkretnej wiedzy nie uzyskamy także umiejętności. I odwrotnie sama wiedza nie wystarczy, by coś robić dobrze. Dla wielu młodych ludzi kształcenie praktyczne to takie, które realnie przygotowuje do jakiejś pracy czy zawodu, czasami nawet rozumieją je bardzo wąsko, szukając na studiach treści typowych dla kursów zawodowych czy szybkich warsztatów. Z drugiej strony czasami słyszę, że nie chcą marnować czasu na nudnych wykładach – tak niekiedy kojarzą tzw. tradycyjne studia. W praktyce paradoksalnie studia praktyczne to umiejętne łączenie wiedzy z kształtowaniem umiejętności by budować realne kompetencje.
Czy praktyczne projekty na studiach zmniejszają lęk przed wejściem na rynek pracy?
BP: Oczywiście, że tak. Podczas realizacji projektów na studiach możemy w bezpiecznych warunkach sprawdzić, czy mamy wystarczającą wiedzę, czy potrafimy realizować powierzone zadania, czy umiemy pracować zespołowo, czy w końcu nadajemy się na lidera. Dodatkowo takie projekty uczą terminowości i dają możliwość sprawdzenia czy „dowozimy produkt/usługę” jak to często jest w biznesie nazywane. Dziś niemal w każdej instytucji czy firmie realizuje się projekty, zarządza projektami i całymi ich portfelami, zatem taka praktyka na studiach pozwala zdobyć prawdziwe doświadczenie.
Jakie formy kształcenia praktycznego, w świetle badań i doświadczenia uczelni, rzeczywiście budują sprawczość i kompetencje studentów?
BP: Wspomniane wcześniej projekty – mogą być one osobną formą zajęć, albo elementami ćwiczeń, laboratoriów, a nawet wykładów czy konwersatoriów. Zajęcia ćwiczeniowe i laboratoryjne, szczególnie w laboratoriach specjalistycznych. Zajęcia prowadzone przez praktyków – osoby na co dzień pracujące w firmach, organizacjach, instytucjach. Wszelkiego typu dodatkowe warsztaty, kursy oferowane na uczelni, działalność w kołach naukowych. W końcu same praktyki zawodowe, których na studiach o profilu praktycznym jest wiele. To doskonała okazja, by pokazać się w firmie i zdobyć doświadczenie, a niekiedy już pracę w trakcie studiów. Warto zawalczyć o dobre miejsce praktyk, bo z mojego doświadczenia wynika, że to jest świetny start w życie zawodowe. Warto też korzystać z różnych spotkań z pracodawcami czy z dni kariery. To doskonała okazja by porozmawiać z nimi, poznać oczekiwania, zderzyć z tym swoje CV.
Czy pojęcie „skillpack” jest dla studentów zrozumiałe i atrakcyjne? Czy ma ono dla nich realną wartość rozwojową, czy traktują je raczej, jak „opakowanie marketingowe” edukacji?
BP: Badania wskazują, że nazwa jest adekwatna – ale to tylko nazwa. Ważne co się pod nią kryje. Dodatkowe oferty, z których nasi studenci mogą skorzystać, są realną możliwością zdobywania „skilli” jak to zwykle określa się współcześnie, czyli umiejętności. A umiejętność to to, co potrafimy w praktyce robić. Zatem każda dodatkowa forma poza tym, co studenci mają w programie studiów daje im praktyczną przewagę na rynku pracy. Dodatkowo pozwala na rozwój osobisty. Pakiet „skillpack” to także możliwość podnoszenia swoich kompetencji językowych (60 godzin rozszerzenia z języka angielskiego) oraz uczestniczenie w wybranych wykładach z innego kierunku (także w języku angielskim). Czasami dodatkowe umiejętności to nie tylko coś więcej, ale także szansa na nadrobienie zaległości.
Czy studenci wolą elastyczne pakiety kompetencji czy jasno zdefiniowaną ścieżkę kształcenia?
BP: To zależy od osoby. Jednak współczesny świat wymaga od nas kreatywności w wyborach. Tradycyjne ścieżki kariery i kształcenia są zbyt mało elastyczne, a rynek pracy nieustannie się zmienia. Młodzi ludzie (i nie tylko młodzi) chcą być dziś kreatorami swoich karier, chcą decydować jak powinno wyglądać ich życie. Dlatego wybór czegoś dla siebie z pakietu możliwości daje więcej i bardziej odpowiada studentom.
A czy nadmiar wyboru (skillpacków, ścieżek) może paraliżować decyzyjnie studentów?
BP: Fakt – żyjemy w świecie paradoksu wyboru. Jednak propozycje proponowane w ramach kształcenia we WSIiZ są tak przygotowane, by ten wybór nie był trudny. Dodatkowe zajęcia są rozłożone w toku studiów, by móc pogodzić zajęcia z programu z tym co dodatkowe. Mikrodoświadczenia można zdobywać także realizując wybrane przedmioty z planów studiów. Koła naukowe są sprofilowane pod konkretne zainteresowania, a spotkania z przedstawicielami biznesu planowane są tak, by łatwo było z nich skorzystać np. między zajęciami.
Jak studenci reagują na dodatkowe obowiązki poza programem studiów?
BP: Jeśli ich coś realnie pasjonuje, to angażują się w to bez problemów. Czasami muszą skonfrontować czy pogodzą wszystkie obowiązki z możliwościami jakie przed nimi stoją. Jednak jeśli to jest ich wybór i realnie pomaga zdobyć nowe umiejętności, to są z tego bardzo zadowoleni.
Rozmawiała Anna Klee-Bylica, Rzecznik prasowy Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.



