W branży beauty liczą się nie tylko umiejętności, ale przede wszystkim wiedza. O tym, dlaczego studia są fundamentem bezpiecznej i skutecznej pracy z klientem oraz jak przekładają się na rozwój biznesu, opowiada Kinga Bednarz, absolwentka WSIiZ na kierunku Kosmetologia oraz właścicielka Glow Atelier by Kinga Bednarz.
Czy studia wyższe w branży beauty rzeczywiście mają znaczenie?
Kinga Bednarz: Zdecydowanie tak. To branża beauty ściśle związana z pracą na człowieku, jego skórze i z jego zdrowiem. Studia dają solidne podstawy z zakresu anatomii, fizjologii czy procesów zachodzących w organizmie. To wiedza, która realnie przekłada się na bezpieczeństwo i skuteczność pracy z klientem.
Z mojego doświadczenia, zarówno w pracy z klientkami, jak i z osobami prowadzącymi własne gabinety , wynika, że połączenie wiedzy merytorycznej i praktyki zawsze się obroni. Studia rozwijają też kompetencje miękkie: komunikację, umiejętność zadawania pytań, budowania relacji. To również w tej branży jest bardzo ważne.
A czy kursy nie mogą zastąpić studiów?
K.B.: Kursy i szkolenia są absolutnie niezbędne. Sama przez lata zainwestowałam w nie dziesiątki tysięcy złotych. Natomiast kurs daje bardzo konkretną, wąską umiejętność. Studia natomiast pokazują pełne spektrum możliwości.
Dzięki nim można świadomie wybrać swoją ścieżkę, czy to kosmetologia pielęgnacyjna, strefa SPA, stylizacja paznokci czy oprawa oka. Studia pomagają zrozumieć, w czym chcemy się specjalizować i gdzie inwestować czas oraz pieniądze.
Czy studia są potrzebne do założenia własnego biznesu?
K.B.: Studia są przede wszystkim bazą wiedzy. Praktyki biznesowej uczymy się już w pracy, w gabinecie, w kontakcie z klientem. Tego nie da się w pełni odtworzyć na uczelni.
Natomiast z perspektywy branży beauty trudno mi wyobrazić sobie budowanie wiarygodnego, dochodowego biznesu bez studiów. Klienci zwracają uwagę na wykształcenie i częściej wybierają miejsca, gdzie pracują kosmetolodzy po studiach.
Skąd wybór tej ścieżki?
K.B.: To była pasja od dziecka. Już jako mała dziewczynka interesowałam się makijażem i wiedziałam, że chcę pracować w tej branży. W liceum długo szukałam kierunku dla siebie, aż w końcu zrozumiałam, że kosmetologia łączy moje zainteresowania artystyczne z pracą z ludźmi. Z czasem ta pasja przerodziła się w dobrze prosperujący biznes.
Dlaczego wybrała Pani studia w WSIiZ?
K.B.: Zadecydowało kilka czynników: dobra opinia kierunku, znajomi, którzy już tu studiowali, oraz możliwość studiowania stacjonarnego blisko Rzeszowa. Już wtedy miałam pierwsze klientki, więc nie chciałam wyjeżdżać.
Dodatkowo równolegle rozwijałam się w szkole wizażu w Krakowie, więc łączyłam oba środowiska.
Czy studia we WSIiZ dobrze przygotowały Panią do pracy?
K.B.: Ich dużą wartością była kadra – praktycy prowadzący własne gabinety. To dawało realny obraz pracy w branży. Ale równie ważne były relacje. Studia to ludzie – kontakty, które zostają na lata i często przekładają się na współpracę biznesową. To ogromna wartość, której nie da się przecenić.
Dlaczego zdecydowała się Pani na studia magisterskie?
K.B.: Przede wszystkim ze względu na tytuł. W naszej branży ma on znaczenie wizerunkowe – wpływa na postrzeganie przez klientki. Czy znacząco zmienia umiejętności? Niekoniecznie. Ale buduje wiarygodność i renomę. To był mój główny motywator.
Co powiedziałaby Pani maturzystce rozważającej studiowanie Kosmetologii?
K.B.: Żeby słuchała siebie i nie ulegała presji otoczenia. Jeśli czuje, że to jej kierunek, warto spróbować.
Nigdy nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas dana ścieżka, ale brak próby zawsze zostawia większy niedosyt niż ewentualna zmiana decyzji.
Z Kingą Bednarz rozmawiała Joanna Gościńska
