W tym roku Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie obchodzi 30. rocznicę swojego istnienia. Z Prezydentem WSIiZ Tadeuszem Pomiankiem, o ważnych momentach w ciągu tych trzech dekad oraz o planach Uczelni na kolejne lata, rozmawia Rektorka Małgorzata Gosek.

dr Małgorzata Gosek i prof. Tadeusz Pomianek

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie rozpoczyna 31. rok działalności. Jako Uczelnia istniejemy dla młodych ludzi i dzięki nim. To oni są najważniejsi i często o tym rozmawiamy. Chciałabym, żebyśmy im dedykowali tę rozmowę. Czy tak możemy zrobić?

Tak, nie ma lepszego podejścia. Młodzi ludzie budują i będą budowali naszą przyszłość.

Skoro mowa o przyszłości, to czy dla Pana Prezydenta 30-lecie Uczelni to bardziej patrzenie w przyszłość czy spojrzenie w przeszłość?

Trzeba spojrzeć w przeszłość, bo z niej czerpie się naukę na przyszłość. To jest potrzebne, żeby mądrze budować przyszłość.

W takim razie zobaczmy co działo się w 1996 roku. To był czas przełomowy. Można o nim przeczytać w historycznych książkach i pewnie nasi studenci to robią, ale chciałabym zapytać o coś, czego nie ma w książkach – subiektywne odczucia Pana Prezydenta. Jaki był ten czas?

Przede wszystkim wszyscy czekaliśmy, kiedy upadnie komuna i gdy upadła, to czuliśmy, że wreszcie otworzyło się okno naszych szans. Ale w podświadomości, szczególnie starsze pokolenie dobrze wiedziało, że to może być krótki okres, więc trzeba go intensywnie wykorzystywać. Nie było koterii partyjnych, mnóstwo instytucji nie było jeszcze utworzonych i obsadzonych, więc cała przestrzeń życiowa, również do awansu, do tworzenia nowych firm, była zupełnie otwarta i wszystko szło niezwykle dynamicznie. To była istna eksplozja polskiej przedsiębiorczości. A przedsiębiorczość jest największym atutem Polaków. I ona dała o sobie znać wzmocniona przez znakomity rząd Tadeusza Mazowieckiego i przez reformy Leszka Balcerowicza. To były podstawy, to były ramy, w których ta przedsiębiorczość mogła być zagospodarowana. Więc wszyscy dobrze zdawali sobie sprawę, że trzeba jak najszybciej zdobyć kompetencje, żeby znaleźć się na tym szybko rosnącym rynku gospodarczym.

Jak doszło do powstania Uczelni?

Wszystko zaczęło się tak naprawdę 36 lat temu. W maju 1990 roku uruchomiliśmy Rzeszowską Szkołę Menadżerów, rok później prowadziliśmy już pierwsze w Polsce szkolenia satelitarne dla początkujących biznesmenów i przez kolejne lata budowaliśmy strukturę szkoleniowo-doradczą głównie dla small biznesu. W 1995 roku mieliśmy już 12000 absolwentów Rzeszowskiej Szkoły Menedżerów. Byliśmy już w budynku na ul. Sucharskiego, stopniowo adaptując poszczególne segmenty. Był to więc dobry czas, żeby złożyć wniosek o utworzenie Uczelni i w marcu 1996 roku otrzymaliśmy zgodę.

Jacy byli pierwsi studenci WSIiZ? Jak Pan Prezydent ich zapamiętał?

Uderzające było to, że nie trzeba było ich motywować, raczej oni nas mobilizowali, żeby szybciej, więcej, w szerszym zakresie oferować edukację i to były czasy bez porównania bardziej radosne, nie chcę powiedzieć bezproblemowe, ale ten wiatr historii pędził nas do przodu i chodziło o to, żeby nadążyć za oczekiwaniami studentów.

I pewnie także w pewien sposób wyprzedzić te oczekiwania, myśląc o ich przyszłej pracy. Jak WSIiZ to robiła? Jakie były te wartości, na których Uczelnia się opierała?

Przede wszystkim chodziło o rzetelną wiedzę. Mieliśmy świadomość, jak wygląda polska rzeczywistość, był problem ze skutecznym kształceniem, więc chcieliśmy się wyróżniać tym, że tu jest odpowiedzialna, solidna edukacja. Młodzież przychodziła do nas po różnych szkołach średnich, więc na początku studiów chcieliśmy im pomóc nadrobić wiedzę przede wszystkim z zakresu matematyki. Chcieliśmy dać studentom solidne wykształcenie, żeby jako absolwenci nie mieli żadnych kompleksów, mieli wręcz przewagę. Postawiliśmy na informatyzację i certyfikaty międzynarodowe, językowe i inne. Certyfikaty stały się przepustką u pracodawców i dawały naszym absolwentom przewagę na rynku pracy. Wiedzieliśmy o tym, bo od początku badaliśmy rynek, jak się wiedzie naszym absolwentom.

Teraz przenieśmy się do współczesności … 30 lat później. Mamy rok 2026 i świat jest zupełnie inny – sztuczna inteligencja, cyfrowe media, kryzys klimatyczno-środowiskowy, pandemia, wojny … wiele się dzieje i szybko. I w tym świecie młodzi ludzie. Jak Pan Prezydent postrzega zmiany, jakie zaszły w młodym pokoleniu przez te lata?

Młode pokolenie niestety ma coraz większe problemy, żeby znaleźć motywację. Motywację do pomnażania swoich kompetencji, motywację, żeby swoją energię życiową angażować na rzecz przyszłości. Ma coraz mniejszą wiarę, jaka ta przyszłość będzie i czy będzie dla nich pozytywna. To efekt tego, że tych wyzwań, czy zagrożeń cywilizacyjnych jest coraz więcej. Także tego, że nie uczymy młodego pokolenia samodzielnego, krytycznego myślenia, tylko to wszystko są emocje, testy, czy wiedza encyklopedyczna. Im trudniejsze czasy, tym lepiej trzeba młode pokolenie przygotować, a jest dokładnie odwrotnie. Ono jest coraz bardziej bezradne, nie mówiąc o tym, że jak patrzymy na klasę polityczną, to nie potrafię wymienić przez te 30 kilka lat jakiejkolwiek partii, która skupiła się na problemach i potrzebach młodego pokolenia. W  dalszym ciągu tego nie ma. I to jest jedna strona.

A druga? Bo rozumiem, że to nie wszystko?

Ta druga strona to rozpoznanie, jak współczesny system wpływa na młodego człowieka. Wiemy, że głęboko przetworzona żywność degeneruje szczególnie młode pokolenie, ogranicza wręcz ich rozwój intelektualny. Z drugiej strony mamy media cyfrowe, które również degenerują. To jest wrzucanie tego młodego pokolenia w takie kleszcze, brutalne kleszcze. W imię czego pytam? Daliśmy wciągnąć się w taki beznadziejny kierat napędzany chciwością. Już 2400 lat temu Demokryt z Abdery ostrzegał, że jeśli chciwość będzie wygrywać z przyzwoitością to utracimy wszystko, co posiadamy.

Dominujący model życia charakteryzuje się powierzchownością, wygodą i łatwą rozrywką. Brutalizując, można go opisać jako ciąg: praca – zakupy – konsumpcja – praca. Każda ze składowych ciągu rośnie, bowiem nawzajem wzmacniają się i w efekcie mamy coraz mniej czasu na rozwój osobisty, zaspokojenie ciekawości, poznanie inności, zresztą coraz mniej odczuwamy takie potrzeby.

Obnażenie tego mechanizmu i walka o zdrowie młodego pokolenia to główny mecz do rozegrania. Jeśli z rozmachem i rozumnie weźmiemy się za zdrowie społeczeństwa, psychiczne i fizyczne, cała reszta rozwiąże się. To jest główne przesłanie naszej uczelni, które chciałbym, żeby było pewnym mottem.

Rozmawiamy o tych problemach często, ale nasi czytelnicy mogą nie mieć wiedzy, jak ten mechanizm działa, proszę rozwinąć tę myśl.

50 lat temu uruchomione zostało rolnictwo przemysłowe, albo intensywne, rzekomo w imię tego, żebyśmy nie umarli z głodu. Z jednej strony mamy intensywne uprawy monokulturowe wspomagane przez nawozy sztuczne i pestycydy, co powoduje oczywiście degradację, jałowienie gleby. To z kolei sprawia, że płody rolne są ubogie w ważne mikroelementy, antyoksydanty, itd. i tę ubogą żywność albo konsumujemy, albo jest ona paszą dla klatkowego chowu zwierząt. Przy takiej paszy zwierzęta muszą być szprycowane antybiotykami, hormonami wzrostu, aby uzyskały odpowiednią wagę i przeżyły. Oczywiście to wszystko pozostaje w części w produktach spożywczych, które idą później do przetwórstwa. Tam dochodzą chemiczne wspomagacze, aromaty, błonnika jest coraz mniej, bo on daje poczucie sytości, cukru coraz więcej, bo daje poczucie łaknienia i jeszcze wszystko pakowane jest w folię, która jest albo rakotwórcza, jak bisfenol A, albo po prostu dezorganizuje gospodarkę hormonalną jak bisfenol S. Polacy konsumują taką żywność przetworzoną na poziomie 70%, to wszystkim szkodzi, ale najbardziej szkodzi młodemu pokoleniu.

Tak więc, przede wszystkim międzynarodowe koncerny spożywcze dla coraz większego zysku uruchomiły negatywny zespół przyczynowo-skutkowy. Jego wpływ na zdrowie już opisałem, ale powoduje także niszczenie środowiska naturalnego i utratę bioróżnorodności. Do tego przyspiesza ocieplenie klimatu, więc jedno napędza drugie i w ubiegłym roku tylko na ochronę zdrowia (łącznie z prywatnymi) poszło 300 mld zł, na wieś do rolnictwa 80 mld zł, na żywność 240 mld zł, czyli poszło 620 mld zł w ten system, który degeneruje nas dzień i noc, niszczy nasze zdrowie, nasze środowisko, nasz potencjał umysłowy – oczywiście nie tylko w Polsce. To jest tak paranoidalne i bezmyślne, że trudno zrozumieć, dlaczego człowiek chce sam zniszczyć własną cywilizację.

Troska o zdrowie młodego pokolenia to nie tylko opowiadanie i pisanie o tym, chociaż to też istotne, ale konkretne działania, które podejmuje Uczelnia pod przewodnictwem Pana Prezydenta. Proszę o tym opowiedzieć naszym czytelnikom.

W tym miesiącu przekażemy do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego sprawozdanie z grantu, gdzie sumujemy efekty pięcioletniej pracy licznego zespołu naukowców. Tam przedstawimy szczegółowy plan transformacji systemu produkcji i konsumpcji w Polsce. Pokazuje on, jak można uruchomić pozytywny zespół przyczynowo-skutkowy, który spowoduje stopniową poprawę stanu środowiska naturalnego, odrodzenie się bioróżnorodności, jakości gleby i w rezultacie będzie dostępna zdrowa żywność, a kondycja człowieka i jego jakość życia będą miały się coraz lepiej. Co więcej, efekty będą 5 do 10 razy większe niż zakładamy. Dodajmy, że wzorowaliśmy się na Austrii, która jest absolutnym liderem w Unii Europejskiej w wielkości produkcji żywności ekologicznej. To jest główne pole walki uczelni na dziś i na jutro.

Oprócz tego kluczowego wyzwania, jakie inne wyzwania stoją przed Uczelnią?

Inne związane są z bezpieczeństwem, szczególnie tutaj, w Rzeszowie. Jesteśmy sąsiadami Ukrainy i z tej przyczyny uruchomiliśmy w zeszłym roku studia pierwszego i drugiego stopnia w zakresie cyberbezpieczeństwa i zarządzania nim. Tu deficyt kadry jest olbrzymi – od ministerstw poczynając po różnego rodzaju inne instytucje. Planujemy otwarcie nowoczesnego cyberlaboratorium, we współpracy ze znakomitymi firmami amerykańskimi CISCO i Splunk, gdzie będziemy kształcić studentów, ale także mam przekonanie, że pracowników różnych specjalistycznych służb i na poziomie regionalnym i krajowym.

Pan Prezydent wspominał na jakich wartościach budowana była uczelnia na początku. Czy teraz po tych 30 latach te wartości nadal są istotne?

Absolutnie tak, szczególnie odpowiedzialne, solidne kształcenie. Jestem przerażony, na jaką skalę i bezkarnie polskie uczelnie stosują kształcenie online. Owszem u nas też to jest, w przypadku wykładu, bo dzięki temu można kilka razy się z nim zapoznać, ale to poziom maksimum 20%, a tam bardzo często jest 100%. To jest skrajnie nieodpowiedzialne. Dochodzi do tego sztuczna inteligencja. To jest po prostu przepis, jak zdegradować, zniszczyć podstawy solidnej edukacji. Ale my się nie poddamy, mamy odpowiednie kadry, odpowiedni system i nie odpuścimy – będziemy kształcić dalej odpowiedzialnie, bo inaczej po co mamy funkcjonować?

Popatrzmy w takim razie w przyszłość. Mija kolejne 30 lat … mamy rok 2056, jaką WSIiZ widzi Pan Prezydent?

To w tych dynamicznych czasach naprawdę bardzo trudno powiedzieć. Trzeba się trzymać jednego – dobrze rozpoznawać największe potrzeby społeczno-gospodarcze i szybko i skutecznie przygotować kadry. To jest problem podstawowy, którego politycy kompletnie nie zauważają, że jeśli solidnie wykształcimy kadry i dodamy do tego polską przedsiębiorczość, możemy przenosić góry. Dlatego to jest tak ważne. My nie mamy jakichś nadzwyczajnych zasobów mineralnych, więc ludzkie kompetencje są szansą dla Polski i szansą, żeby z tym trudnym położeniem geopolitycznym miała po prostu przyszłość.

Czego życzyłby Pan członkiniom i członkom wspólnoty akademickiej WSIiZ na kolejne dekady działalności?

Żeby mieli satysfakcję z tego, że tutaj pracują. Żeby mieli poczucie, że rozwijają swoje umiejętności i wykorzystają swój potencjał. Żeby wiedzieli, że trzeba być otwartym na wyzwania. Człowiek pasywny będzie na starość zgorzkniały, będzie miał poczucie straconego czasu – tego nam nie potrzeba i tego nie życzę, ale z drugiej strony, żebyśmy wiedzieli, że musimy być zahartowani. Funkcjonujemy naprawdę w bardzo trudnych warunkach. 10 lat temu, jak walczyłem o zmiany systemu finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce, dotacja na studenta w uczelni publicznej była dwukrotnie wyższa niż średnie czesne w dobrych uczelniach niepublicznych. Teraz jest 4 razy większa. To pokazuje, o ile musimy być bardziej sprawni, bardziej wydajni, bardziej zaangażowani. To też pokazuje, gdzie są wzorce wydajnej pracy, które rozwijają nasz kraj.

Czy jest coś, co Pan Prezydent chciałby dodać na koniec naszej rozmowy?

Przede wszystkim chcę powiedzieć, że rozmawiamy w okresie kiedy ukonstytuowały się nowe władze Uczelni i ich skład z Panią Rektorką na czele nie jest przypadkowy. Ja jestem umysłem ścisłym i znakomicie rozumiem się z ludźmi, którzy nie mają problemów z logicznym, analitycznym myśleniem. I mamy teraz taki zespół na trudne czasy. Bardzo się z tego cieszę, że mam okazję współpracować z takimi Osobami. I trzymam za Was kciuki. Będę na pewno wszechstronnie, na ile potrafię, pomagał.

Dziękuję za tę deklarację, na pewno będziemy korzystać z tej pomocy, po to, aby nasza Uczelnia rozwijała się, była źródłem zmiany w otoczeniu bliższym i dalszym, angażowała się w rozwiązywanie problemów współczesności i gromadziła wokół siebie wszystkich, którym nieobojętna jest nasza przyszłość, zwłaszcza przyszłość młodych ludzi.