Jako informatyk z artystycznym zacięciem wybrał Grafikę komputerową, potem dołożył magisterskie Zarządzanie. Dziś Michał Duplaga współzarządza dwiema firmami, zatrudnia studentów swojej dawnej uczelni i podkreśla, że to właśnie praktyczna struktura zajęć, projekty grupowe oraz relacje zbudowane na WSIiZ dały mu fundament, by szybko wejść na menedżerskie stanowiska i rozwijać własny biznes.

Jest Pan absolwentem naszej uczelni. Ukończył Pan Grafikę komputerową, a następnie studia drugiego stopnia z Zarządzania. Dlaczego zdecydował się Pan na takie kierunki i dlaczego wybrał Pan właśnie WSIiZ?

Michał Duplaga: Wybór Grafiki komputerowej wynikał z faktu, że z zawodu jestem informatykiem, a grafika była dla mnie naturalnym odgałęzieniem tej dziedziny. Zawsze miałem zacięcie artystyczne – malowałem, wygrywałem konkursy, więc chciałem to połączyć z technologią. Studia zaoczne pozwoliły mi na wczesne podjęcie pracy. Już na drugim roku trafiłem do warszawskiej firmy techniczno-handlowej, gdzie odkryłem, że fascynują mnie duże projekty i ich prowadzenie. Choć handel towarzyszył mi od czasów technikum, to właśnie wtedy narodziła się chęć zostania kierownikiem projektów i przedsiębiorcą. Chciałem otworzyć firmę przed trzydziestką, choć nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko.
Na studia magisterskie z Zarządzania zdecydowałem się we WSIiZ, ponieważ znałem już tę uczelnię i wykładowców. Jako mieszkaniec Rzeszowa ceniłem sobie lokalizację, kwestie finansowe oraz strukturę nauki, która stawia na praktykę.

Obecnie pełni Pan wysokie stanowiska zarządcze w dwóch firmach. Czy wiedza zdobyta na studiach realnie pomaga Panu w codziennej pracy?

M.D.: Zdecydowanie tak. Choć samej praktyki biznesowej trudno nauczyć się wyłącznie w sali wykładowej, to jednak studia dają solidne fundamenty teoretyczne, wzorce i uczą pracy z ludźmi. Bardzo dobrze wspominam projekty grupowe – dziś, jako współwłaściciel firm, codziennie zarządzam zespołami, więc te doświadczenia są bezcenne. Często wracam do notatek, ale najważniejsze okazały się relacje. Kontakty zbudowane na studiach utrzymuję do dziś; z niektórymi osobami nawet współpracuję biznesowo. Co więcej, sam zatrudniam studentów WSIiZ na staże i praktyki. Mamy u siebie m.in. świetnego grafika z tej uczelni, który stale rozwija swoje kompetencje.

Wielu młodych ludzi twierdzi dziś, że formalne wykształcenie nie jest potrzebne, by odnieść sukces. Patrząc na Pana ścieżkę zawodową i funkcje menedżerskie, które objął Pan dość wcześnie. Czy bez dyplomu otrzymałby Pan te same szanse?

M.D.: To trudne pytanie, bo wiele zależy od konkretnego pracodawcy. W moim przypadku fakt, że sam tworzyłem te firmy, ułatwił mi objęcie stanowisk zarządczych. Jednak jako rekruter patrzę na dyplom nieco inaczej. Wybór studiów świadczy o samodyscyplinie i chęci rozwoju – jeśli ktoś decyduje się na kilkuletnią naukę, pokazuje, że potrafi dążyć do celu. Na stanowiskach biurowych i specjalistycznych wymagany jest konkretny „wsad” kompetencyjny, który studia pomagają zbudować. Wykształcenie wyższe na pewno nie szkodzi, a w parze z praktyką staje się nieodłącznym elementem awansu na pewne szczeble kariery.

Michał Duplaga absolwent i wykładowca WSIiZ

A co z wyzwaniami takimi jak sztuczna inteligencja? Pojawiają się głosy, że AI zastąpi juniorów i zmieni rynek pracy. Czy w takim szumie informacyjnym studiowanie wciąż ma sens?

M.D.: Tak, ponieważ studia dają fundamenty, których AI nie zastąpi – kompetencje kulturowe, podejście do drugiego człowieka i ogólne ogładzenie. Oczywiście, trzeba obserwować trendy, bo niektóre zawody mogą zanikać, ale proces edukacji od przedszkola po studia buduje naszą tożsamość. Dyplom to nie koniec nauki, lecz dopiero początek ścieżki zawodowej.

Jako wykładowca i pracodawca ma Pan codzienny kontakt z młodymi ludźmi. Jakie trzy najważniejsze cechy powinien mieć idealny kandydat do pracy?

M.D.: Postawiłbym na otwartość, punktualność i zaangażowanie. W ostatnim roku rekrutowałem wiele osób i widzę, że szczerość podczas rozmowy jest kluczowa. Zdarzało się, że ktoś miał świetne CV, ale realia okazywały się inne. Mam przykład asystentki, którą zatrudniłem, gdy miała 19 lat i dopiero zaczynała studia. Dzięki swojej otwartości, ogromnemu zaangażowaniu i cierpliwości, po trzech latach pracy w lipcu zostanie powołana do zarządu firmy. To pokazuje, że nie wszystko trzeba mieć „tu i teraz” – na sukces czasem trzeba zapracować.

Na koniec, czy Pana zdaniem da się wykształcić dobrego menedżera na studiach? Czego nie powinno na nich zabraknąć?

M.D.: Sam planuję pójść na studia MBA w okolicach czterdziestki, więc wierzę w sens takiej edukacji. Kluczowe w kształceniu menedżerów jest kładzenie dużego nacisku na budowanie relacji biznesowych. Żyjemy w czasach dużego zróżnicowania pokoleniowego – dziś osoba zaledwie o kilka lat młodsza może mieć zupełnie inne podejście do świata niż my. Nowoczesne studia menedżerskie powinny uczyć, jak zarządzać tymi relacjami międzyludzkimi i międzykulturowymi w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu.

 

Michał Duplaga – absolwent Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, ukończył dwa kierunki: grafikę komputerową i produkcję multimedialną (licencjat) oraz zarządzanie (magisterium). Współzałożyciel i członek zarządu spółki ENEBariery, a także prezes firmy MASZYNOZNAWCY. Od ponad roku dzieli się także swoją wiedzą i doświadczeniem ze studentami jako wykładowca WSIZ. Prowadzi zajęcia praktyczne z zakresu zarządzania i biznesu.