Studia kojarzą się przede wszystkim z nauką i uczestnictwem w zajęciach, jednak uczelnia, ale i jej partnerzy dają studentom znacznie więcej możliwości rozwoju. Liczne inicjatywy pozauczelniane, takie jak kursy, pozwalają zdobywać praktyczne doświadczenie oraz poszerzać kompetencje. Dobrym przykładem jest Justyna Słowik – studentka pierwszego roku studiów magisterskich z Digital Marketingu w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, a jednocześnie od czterech lat związana zawodowo z marketingiem w Dziale Promocji uczelni wyższej w Krakowie. 9 lutego 2026 roku w Białymstoku uczestniczyła w zorganizowanym przez AdScool Branżowe Centrum Umiejętności czterodniowym szkoleniu pt. „AI w służbie marketingu”, o którym opowie w niniejszym wywiadzie.

Ilona Woś: Co tak właściwie sprawiło, że się zainteresowałaś marketingiem i wybrałaś te studia oraz pracę?

Justyna Słowik: Przypadek. Na studiach prowadziłam media społecznościowe Koła Naukowego i Samorządu Studenckiego, przez chwilę też mojego instytutu. Ukończyłam Historię Sztuki w Krakowie i tam się to zaczęło. Później, w pierwszej pracy, moim zadaniem było informowanie naszych odbiorców o tym, co się u nas na bieżąco dzieje. Podczas wybuchu pandemii zmieniłam pracę – zostałam pracownikiem Dziekanatu. Na stanowisku referenta pracowałam w nim około dwóch lat. Następnie zostałam przeniesiona – do Działu Promocji. W pierwszym roku dostałam awans na stanowisko kierownika i tam nauczyłam się wszystkiego. Dzięki współpracy z zewnętrznymi firmami marketingowymi dowiedziałam się, jak prowadzić kampanie internetowe.
Temat mnie bardzo zainteresował i chciałam pogłębić tę wiedzę. O tym, że WSIiZ ma studia magisterskie z Digital Marketingu, dowiedziałam się na targach edukacji w Rzeszowie. Dlatego szybko złożyłam dokumenty – głównym powodem był czas, ponieważ studia magisterskie tutaj trwają tylko półtora roku.

IW: Jak dowiedziałaś się w ogóle o szkoleniu z AdScool BCU i co cię do niego zachęciło?

JS: Dowiedziałam się od Pani dr Gabrieli Piechnik-Czyż, prodziekan kierunku Digital Marketing, na jednych z zajęć. Przekazała nam informację o możliwości udziału w dodatkowych szkoleniach organizowanych przez AdScool BCU, a ja od samego początku byłam bardzo zainteresowana również certyfikacją DIMAQ, a możliwość realizowania studiów na kierunku posiadającym akredytację DIMAQ była jednym z powodów, dla których zdecydowałam się na WSIiZ. Chciałam dowiedzieć się więcej na temat oferowanych szkoleń, dlatego napisałam maila do Pani Prodziekan, która w odpowiedzi przesłała – mi, jak i pozostałym koleżankom i kolegom ze studiów – szczegółowe informacje na temat kursów.

Oferta szkoleniowa jest dość szeroka. Jak tylko zobaczyłam, że jest szkolenie ze sztucznej inteligencji, wiedziałam, że chcę na nie iść. Od razu się na nie zarejestrowałam i był to bardzo dobry ruch, bo miejsca bardzo szybko się wyczerpały. Podobno mieli czterokrotną liczbę chętnych, dlatego pewnie ze względu na duże zainteresowanie zdublowali te szkolenia z AI – teraz widzę, że odbyło się ich więcej, niż zaplanowano na początku. W AdScool jest tak, że stacjonarnie możesz wziąć udział tylko w jednym oferowanym przez nich szkoleniu, ale wszystkie pozostałe możesz zrobić online. Więc poza tym, co zrobiłam stacjonarnie w Białymstoku, zaczęłam jeszcze kurs internetowy ze strategii marketingowych.

IW: Temat sztucznej inteligencji najbardziej cię interesuje?

JS: Zdecydowanie, cały czas próbuję się doszkalać w tym temacie. Teraz biorę udział w kolejnym kursie. Jest to już trzecia edycja organizowana przez Google we współpracy ze Szkołą Główną Handlową (SGH): „Umiejętności jutra AI 3.0”. Teraz trwa drugi tydzień. Generalnie ciężko znaleźć dobre kursy z AI – mimo że oferta jest bardzo duża. Ten z AdScool był naprawdę wartościowy i profesjonalny.

Justyna Słowik, studentka WSIiZ

IW: Jak wyglądało to szkolenie i co było na nim poruszane?

JS: Samo szkolenie trwało cztery dni. W pierwszy dzień zaczęliśmy standardowo od teorii, omówiliśmy główne narzędzia i do czego możemy ich użyć. Kolejne dni to już była tylko praktyka – stanowiła około 85% całego kursu. Wymagało to od 6 do 8 godzin dziennie pełnego skupienia; pod koniec było już ciężko, ale się udało. Dostawaliśmy codziennie po kilka zadań i z wykorzystaniem narzędzi AI musieliśmy je najpierw wykonać sami. Potem przechodziliśmy do konsultacji, każdy z prowadzącym i między sobą. Uczyliśmy się między innymi pisania promptów czy bardziej szczegółowego tworzenia agentów w Gemini czy w Chacie GPT. Jednak przede wszystkim tworzyliśmy filmy i grafiki, ale takie dobrej jakości, więc było to bardzo interesujące. Dzięki temu poznałam bardzo dużo narzędzi, które wykorzystują sztuczną inteligencję: do automatyzacji treści czy tworzenia wideo, fotografii, tłumaczeń, dźwięku oraz wykresów na podstawie tekstu. Nie byłam świadoma, że jest tyle narzędzi. Przypuszczam, że od tamtego czasu mogło ich jeszcze trochę powstać – zdążyłam już nawet takowe poznać. Szkolenie dało mi pełny obraz sytuacji i teraz mogę się dzięki temu umiejętnie poruszać w tych narzędziach.

Na koniec szkolenia mieliśmy prosty test podsumowujący robiony online. Miałam o tyle łatwiej, że byłam już na końcówce pierwszego semestru studiów. Dzięki temu znałam bardzo dużo pojęć marketingowych. Oczywiście były też zadania z tego, co robiliśmy przez cały okres trwania kursu. Zwieńczeniem całego kursu był certyfikat, który dostaliśmy online na platformie. Musieliśmy zalogować się na stronie Branżowego Centrum Umiejętności – AdScool. Tam czekał certyfikat w wersji online. Oprócz tego dostaliśmy wersję drukowaną.

IW: Czyli udało cię się polepszyć kompetencję i umiejętność?

JS: Tak, na pewno poszerzyłam swoje kompetencje. Ta wiedza bardzo mi się przydała w pracy i po części na studiach. Używam sztucznej inteligencji, ale nauczyłam się robić to z rozmysłem i mądrzej. Teraz nie wstukuję już tylko suchych promptów, a analizuję to, co otrzymam. Umiem pracować z tymi narzędziami, wiem do czego służą, a także jak dopracować i ulepszyć to, co one mi wytworzą. Nauczyłam się też, jak pisać polecenia dla modeli tekstowych i generatywnych. Jest to bardzo ważny etap, jeżeli chodzi o tworzenie wideo i grafik. Kiedyś pisałabym je w języku polskim, teraz wiem, że w niektórych modelach najlepiej robić to w języku angielskim.

IW: Jest coś co cię zaskoczyło?

JS: Odnośnie AI zaskoczyły mnie same narzędzia, jak i to, jak ich używać, a także ich ilość. Nie byłam wcześniej świadoma, że można w nich przebierać i jeśli nie odpowiada mi efekt pracy z jednym narzędziem, mogę przerzucić się na inne – co za tym idzie, porównywać różnice. Mimo że wykonuję to samo zadanie, przy użyciu np. Leonardo i Freepik mam zupełnie inny efekt końcowy. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że to wszystko nie jest takie proste. Jednak efekt końcowy jest wart tego wysiłku i czasu, mimo że trzeba przy tym chwilę posiedzieć.

IW: Czy na kurs trzeba zabrać ze sobą jakiś sprzęt?

JS: Branżowe Centrum Umiejętności Reklama jest bardzo dobrze wyposażone. Co prawda wszyscy przyszli ze swoim sprzętem, ale nie było to potrzebne. Całe zajęcia odbywały się w sali komputerowej, więc pracowaliśmy na ich komputerach. Śniadanie, kawa, herbata, internet, komputer – wszystko, czego potrzeba, jest na miejscu. Organizacja była taka, żeby nic nie rozpraszało ani nie przeszkadzało.

IW: Czy uczelnia wspiera w zrobieniu takich szkoleń?

JS: Zdecydowanie, uczelnia bardzo pomaga – komunikuje i zachęca do takich rzeczy. Nieoceniona jest także bliska współpraca z DIMAQ-iem. Z doświadczenia wiem, że ten okres studiów bardzo szybko mija. Warto korzystać z takich możliwości. Później, w pracy zawodowej, może nie być już na to szansy i czasu. Możliwości są duże i uczelnia też w tym wspiera. Gdyby nie zajęcia z Panią Prodziekan, nie dowiedziałabym się o szkoleniu. Sama bym tego pewnie nie znalazła, więc trzeba z tego korzystać. Nawet jeżeli w trakcie się rozmyślimy, coś nam nie wyjdzie, czy pokrzyżuje plany i tak warto spróbować, bo zawsze można wynieść z tego coś wartościowego.

IW: Jak dostać się na takie szkolenie? Czy jest to ciężkie i co jest potrzebne?

JS: Jednym z kryteriów był czas zgłoszenia – obowiązywała kolejność, ale należało też spełnić określone warunki formalne, takie jak minimalny wiek (25 lat) oraz praca lub chęć pracy w branży reklamy. To też jest rzecz, która mnie zaskoczyła. Byłam pewna, że będą bardziej rozbudowane kryteria zawodowe lub związane z konkretnymi zainteresowaniami. Aczkolwiek uczestnikami, przynajmniej w mojej turze, były osoby, które pracowały w marketingu dla różnych firm i domów mediowych. Problematyczne mogło jednak być to, jeśli ktoś pracuje na etacie. Szkolenie trwa cztery dni, a w zasadzie z dojazdem i powrotem można liczyć nawet pięć. Mógł być problem z pozwoleniem od pracodawcy na tyle dni nieobecności. Warto jednak dodać, że cały udział w tym szkoleniu był bezpłatny. Organizatorzy zwrócili nam koszty transportu, noclegu i wyżywienia.

IW: Wspomniałaś o pozostałych uczestnikach szkolenia. Czy to, że sami pracują w tej branży, ale też mają różne doświadczenia pomogło i było wartościowym dodatkiem do nabywanej wiedzy?

JS: Trochę tak, bo mogłam poznać od wewnątrz realia pracy między innymi w domach mediowych – sama kiedyś myślałam o takiej pracy. Dzięki temu mogłam bliżej poznać specyfikę ich zawodu. W grupie były też osoby oddelegowane z instytucji państwowych i urzędów. Po szkoleniu kontakt z niektórymi osobami, w tym z prowadzącym zajęcia – Bartoszem Paczyńskim – pozostał. Był bardzo pomocny, a także uświadomił mi, że żeby móc w ogóle podejść do egzaminu DIMAQ AI, muszę mieć DIMAQ Professional, także to jest mój kolejny cel.

IW: Mogłabyś też coś powiedzieć o grupach w jakich pracowaliście?

JS: Jak najbardziej. Kurs był przeprowadzony w bardzo kameralnym gronie. Dokładnie było nas chyba osiem osób. Był to bardzo duży plus, bo praca w takim małym zespole jest bardziej wartościowa. Dzięki temu prowadzący mógł poświęcić więcej uwagi każdemu z osobna.

IW: Jak udaje ci się łączyć pracę, studia i jeszcze te wszystkie kursy?

JS: Ledwo. Każdą minutę muszę wykorzystywać w pełni. Staram się poświęcać na to każdą wolną chwilę. Na przykład kurs, który teraz robię, jest podzielony na kilka lekcji. Mogę je odsłuchać i nie muszę się uczyć. Wystarczy, że po każdej zrobię dołączone materiały na podstawie tej lekcji. Jest to krok po kroku wytłumaczone, jak to przerobić z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Natomiast są też takie, które wymagają ode mnie skupienia i obecności przed komputerem. Na szczęście w pracy jestem w stanie przeznaczyć na to około godziny dziennie. Jest to jednak często kosztem tego, że po prostu muszę ten czas potem odrobić. Dlatego też kurs towarzyszy mi w drodze do i z pracy, a także w drodze do Rzeszowa.

IW: Czy udział w takich inicjatywach pomaga lepiej i dogłębniej poznać branżę i pracę w marketingu?

JS: Zdecydowanie, choć cała ta wiedza przydaje się tak naprawdę przede wszystkim na studiach. Mamy bardzo dużo zajęć praktycznych oraz projektów do zrealizowania. Bez odpowiednich narzędzi trwałoby to dwa razy dłużej. Ta znajomość oraz umiejętność prawidłowego posługiwania się nimi bardzo mi pomaga. Dzięki temu, że wiem, jak to robić, jest to proces szybszy, a efekt końcowy nie traci na jakości. Już po pierwszym kursie miałam większą świadomość, teraz po tym drugim widzę efekty – mam wiedzę i umiem ją przełożyć na pracę nad projektami. A przede wszystkim poznaje się nowych ludzi: prowadzących, ich perspektywy czy doświadczenie zawodowe. Bardzo dużo jest zagadnień związanych z prawnymi aspektami marketingu i sztucznej inteligencji. Jest to bardzo przydatna i wartościowa wiedza. Zwłaszcza, że instruktorzy przygotowują te szkolenia i materiały. Jest to konkretna i kompetentna wiedza. Ma się pewność, że nie są to przypadkowi szkoleniowcy z pierwszego lepszego linku w internecie.

IW: Co powiedziałabyś studentom, którzy zastanawiają się nad tym czy warto brać udział w takich inicjatywach?

JS: Żeby się nie zastanawiali, bo spróbować nie zaszkodzi. Jeżeli tylko mają czas i motywację oraz chcą pracować w tym zawodzie, może to przynieść wyłącznie korzyści. Sztuczna inteligencja i sam digital marketing są dynamicznie rozwijającymi się branżami. Jeżeli my sami nie będziemy na bieżąco, zostaniemy w tyle. Widzę to ze swojej perspektywy zawodowej oraz słyszę to również od osób, z którymi mam styczność, choćby na szkoleniach. Kiedyś marketing internetowy prowadziło się zupełnie inaczej. To pokazuje, że ta branża nieustannie się zmienia. Dobrze wiemy, że internet też jest skarbnicą wiedzy bezużytecznej, więc ciężko jest przesiać tę wartościową od tej mniej wartościowej. Warto korzystać z warsztatów organizowanych przez uczelnię lub polecanych szkoleń, np. kursów z certyfikacją DIMAQ czy prowadzonych przez takie znane firmy jak Google. Poza tym najważniejsza jest organizacja – sama mam z tym czasem problem. Ale jak już się zacznie i się spodoba, wtedy robi się wszystko, by dotrwać do końca.

IW: Czy masz jeszcze jakieś rady do studentów, którzy zaczynają tą swoją przygodę w marketingu i reklamie?

JS: Kluczem do sukcesu jest właśnie planowanie. Bardzo ważne są także zapał i chęci, bo jeśli tego nie brakuje, to zawsze uda się ten czas zorganizować. Lekcje czy materiały można przecież robić i odsłuchiwać w pociągu, w tramwaju, zamiast przykładowo przeglądać media społecznościowe. Oczywiście odpoczynek i sen są równie ważne – nie można robić nic kosztem zdrowia. Ale przy dobrej organizacji na wszystko znajdzie się czas.

Jeśli jesteś ciekawy i chętny podjąć się podobnych kursów co Justyna Słowik, o tematyce marketingowej. Serdecznie zapraszamy do rejestracji i poszukania czegoś dla siebie na stronie AdScool – Branżowe Centrum Umiejętności w Białymstoku | Bezpłatne szkolenia rozwijające umiejętności z dziedziny reklamy i marketingu.

Autor: Ilona Woś