Jest 14 marca 1980 roku, niedaleko Okęcia rozbija się Ił-62 „Mikołaj Kopernik”. Wśród 87 ofiar jest Anna Jantar. W katastrofie miała także zginąć matka 13-letniej Hani, bohaterki nowej książki Magdy Louis, dyrektorki ds. współpracy międzynarodowej i rekrutacji WSIiZ. „Drugie życie mojej matki” pokazuje czego możemy dowiedzieć się o swoich rodzicach, kiedy oni nie mogą zabrać głosu. Bo czasem śmierć nie jest końcem historii.
Pracownicy i studenci WSIiZ, w szczególności studenci międzynarodowi, znają ją od lat jako osobę odpowiedzialną za rekrutację na kierunki anglojęzyczne oraz nawiązywanie kontaktów z zagranicznymi instytucjami. Magda Louis – to urodzona w Rzeszowie pisarka, dziennikarka i felietonistka. Obecnie pełni funkcję dyrektorki ds. współpracy międzynarodowej i rekrutacji w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. W 2014 roku, po 26 latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, wróciła na stałe do Polski. Za działalność artystyczną oraz wkład w upowszechnianie i ochronę kultury, w tym promocję miasta, została uhonorowana nagrodą Prezydenta Miasta Rzeszowa. Zadebiutowała w 2004 roku w konkursie „Pisz do Pilcha” organizowanym przez tygodnik „Polityka”. Jej opowiadanie „Studnia” zostało wybrane spośród 3000 zgłoszeń. Na swoim koncie ma już kulka powieści, w tym bestsellerową sagę „Moja rodzina na piętrze”.
Mamy rozmawiać o twojej najnowszej książce, ale zanim do niej przejdziemy, chciałam zapytać, która to już twoja książka?
Magda Louis: O ile mnie matematyka nie zawodzi… to 11.
Akcja twoich książek toczy się głównie w przeszłości. Dlaczego?
ML: Faktycznie tak jest, ale staram się, lubię to i chyba w tym się specjalizuję – w przeplataniu przeszłości z teraźniejszością. W najnowszej książce akcja toczy w 1980-1981, ale w całej historii jest sporo powrotów do czasów II wojny, nawet jeszcze wcześniej. Losy bohaterki potrzebowały historycznego tła, zgłębiłam temat Niemców w Krakowie w czasach Generalnego Gubernatorstwa.
Może to sztampowe pytanie, ale skąd czerpiesz pomysły do swoich książek?
ML: Wszyscy o to pytają. Ostatnio ktoś mi zadał pytanie na spotkaniu z czytelnikami, że skoro tak dużo podróżuję po świecie, w związku z moją poprzednią i obecną pracą, dlaczego nie piszę o swoich podróżach? Doszłam do wniosku, że moje podróże nie są i już nie będą dla mnie inspiracją literacką. Są ciekawym doświadczeniem, bardzo lubię zbierać zabawne anegdoty z podróży, opowiadać o przygodach, ale nie umiem o tym pisać. Najmocniejszą inspiracją jest to, co sama przeżyłam, ludzie, których spotkałam na swojej drodze, sytuacje jakie mnie ukształtowały, albo pokonały, cały czas prowadzę wykopaliska w swojej pamięci, potem poddaję materiał obróbce, bo przecież nie wszystko się nadaje do zwierzeń literackich.
„Drugie życie mojej matki” twoja najnowsza książka. Zdradziłaś już w jakim roku dzieje się jej akcja, ale czy możesz jeszcze zdradzić, z jakim wydarzeniem historycznym jest ona połączona?
ML: Zaczyna się dramatycznie od katastrofy samolotu Ił-62 „Mikołaj Kopernik”, w której zginęła Anna Jantar. Natomiast ta książka nie jest o katastrofach lotniczych ani o tragedii tych ludzi, jest to początek zagmatwanej historii, którą opowiada główna bohaterka mająca wtedy 13 lat. Jej mama leciała tym samolotem, albo i nie… To jest to drugie życie jej matki. I cała intryga jest właśnie o tym czego możemy dowiedzieć się o swoich rodzicach, kiedy oni nie mogą zabrać głosu w swojej sprawie.
A dlaczego właśnie ta katastrofa była punktem wyjścia do twojej nowej książki?
ML: Pamiętam dzień, kiedy wracałam ze szkoły podstawowej nr 10 w Rzeszowie we łzach, ponieważ nauczycielka na lekcji powiedziała nam o tej katastrofie i o tym, że zginęła Anna Jantar. Widocznie to we mnie naprawdę zaległo, pierwszy dramatyczny punkt mojego młodego życia i do tego powróciłam. Od tej katastrofy zaczyna się książka i na niej się kończy, a pomiędzy naprawdę dużo się dzieje.
Czyli twoje książki skupione są wokół wydarzeń z twojego życia, które mocno się w tobie zaszyły?
ML: Myślę, że prawie we wszystkich swoich 11 książkach ukryłam siebie, swoich bliskich, to co ja przeszłam, to co oni przeszli. Nie jest to jeden do jednego, nigdzie nie ma mnie całej, zlepiam bohaterów swoich książek z ludzi, których znam, nie odwzorowuję też dokładnie konkretnych sytuacji, które miały miejsce, ale żeby się zorientować, w którym bohaterze jest kawałek Magdy Louis, a w którym są jej bliscy i dalecy krewni czy znajomi, trzeba by mnie dobrze znać. Po śmierci mojej siostry i ojca, nie wiem, czy jest ktoś taki.
Jak przekonałabyś czytelników, żeby sięgnęli po Twoją najnowszą książkę?
ML: Moje książki to lektura dla tych, którzy tęsknią za przeszłością, jednocześnie cieszą się tym, co jest teraz. „Drugie życie mojej matki” jest historią jednej rodziny, zwykłej i niezwykłej zarazem, miejsca, osoby, tajemnice, wszystko sklejone w ciekawą całość, która się dobrze pisała i mam nadzieję, że również dobrze się będzie czytać.
Akcja wielu twoich książek toczy się w Rzeszowie. Czy to jakiś specjalny zabieg?
ML: Jestem Rzeszowianką z urodzenia i z sympatii. Byłoby mi trudno napisać książkę, której akcja toczy się w Gdańsku, czy w Toruniu, w którym nigdy nie byłam.
Czyli ten Rzeszów też masz w sobie mocno zaszyty?
ML: Tak, ale też chętnie i często wysyłam bohaterów do Nowego Jorku, w którym spędziłam sporo czasu w latach 80-tych, do Wielkiej Brytanii, w której mieszkałam przez 22 lata, ale oni przeważnie są połączeni z Rzeszowem moją nicią sentymentu do tego miasta.
Jesteś pisarką, która większość swoich książek wydała w formie e-booków i audiobooków. Czy wynika to ze specyfiki obecnych czasów?
ML: Faktycznie od wielu lat nie wydałam książki w formie papierowej, moje szwedzkie wydawnictwo specjalizuje się w audiobookach i kiedy zaproponowali mi przed laty wskrzeszenie mojej „starej” powieści pt. „Pola” zgodziłam się, nie do końca wiedząc, jak to działa. Książka dostała nowy tytuł „Moja rodzina na piętrze”, nową okładkę i stała się sagą. Napisałam kolejne dwa tomy właściwie na zamówienie wydawnictwa, które jak ja, było wstrząśnięte faktem jak bardzo, bardzo, książka spodobała się czytelniczkom. Szczególnie na platformie Storytel i BeatBook, ale też Legimi, Empiku czy Audiotece. Kolejne książki, „Eugenia Kennedy wraca do domu”, „Dom pani Marty” również wyszły jako audiobooki i e-booki i „Drugie życie mojej matki” oczywiście też jest dostępne jako audiobook, czytany cudownym głosem pani Elżbiety Kijowskiej, ale też w wersji papierowej. Miło będzie, a rozmawiając z tobą czekam na kuriera, znów pogłaskać okładkę książki, którą napisałam.
Czy łączenie pisania z pracą, to trudna sztuka?
ML: Nigdy nie miałam tego komfortu bycia pisarką na całym etacie. Zawsze łączyłam pracę zawodową z pisaniem i to mi odpowiada. Obawiam się, że gdybym się zamknęła w pokoju i miała pisać książkę przez siedem godzin, wyszedłby gniot. Moje książki nie są pisane w pośpiechu, ale są pisane w zgiełku, pomiędzy podróżami, pracą zawodową, uprawianiem warzyw, koszeniem trawy, wiecznymi awariami w domu, zabawą z psami i przyjmowaniem gości. W takim trybie napisałam jedenaście książek, dwunasta ma już 67 stron.
Może na koniec powiesz o premierze swojej nowej książki i uchylisz rąbka tajemnicy co do innej premiery?
ML: Premiera książki „Drugie życie mojej matki” była 24 kwietnia, jest do kupienia w dużych księgarniach internetowych i faktycznie nie jest to jedyna premiera w tym roku. 2 czerwca, nakładem wydawnictwa Znak, zostanie wznowiona książka „Moja rodzina na piętrze” – pierwszy tom. Ta wiosna i początek lata są dla mnie bardzo intensywne pod kątem promocji. Jest mi bardzo miło, że w tak krótkim czasie na półkach księgarni pojawią się dwie moje książki w formie papierowej.
Rozmawiała Anna Klee-Bylica, Rzecznik prasowy Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.



