Nowy kierunek Biznes i innowacje we WSIiZ powstał jako odpowiedź na rosnące znaczenie innowacji w biznesie, sztucznej inteligencji (AI) i praktycznych kompetencji przyszłości. Program łączy naukę przez działanie, realne projekty, współpracę z partnerami ekosystemu startupowego oraz rozwój umiejętności cenionych przez pracodawców. O nowym kierunku studiów rozmawiam z dr Joanną Świętoniowską, dziekan Kolegium Zarządzania.

Dr Joanna Świętoniowska – Dziekan Kolegium Zarządzania WSIiZ. Jej zainteresowania naukowe ukierunkowane są na problematykę związaną z zarządzaniem projektami, innowacjami, przedsiębiorczością oraz wykorzystaniem gier w edukacji. Specjalizuje się w zarządzaniu międzynarodowymi projektami realizowanymi we współpracy z europejskimi uniwersytetami oraz innymi europejskimi podmiotami, takimi jak przedsiębiorstwa i firmy konsultingowe. Jest certyfikowanym kierownikiem projektów – IPMA C (Certified Project Manager) oraz Prince (PRINCE2 Foundation i Practitioner), jest również akredytowanym Konsultantem Funduszy Europejskich. Przeprowadziła ponad 1000 godzin szkoleń dla przedsiębiorstw w dziedzinie zarządzania projektami.

dr Joanna Świętoniowska

Skąd wziął się pomysł na uruchomienie kierunku Biznes i innowacje właśnie teraz? Jakie konkretne zmiany w biznesie były dla uczelni sygnałem, że to dobry moment na taki program?

Joanna Świętoniowska: WSIiZ od zawsze stawiała na praktykę zgodnie z hasłem „Kształcimy praktycznie”, a rynek w ostatnich latach wysyła silne sygnały, że potrzebuje czegoś więcej niż klasycznego zarządzania. Organizacje i ich otoczenie mocno się zmieniły, coraz więcej z nich stawia na innowacje widząc w nich potencjał w budowaniu przewagi konkurencyjnej. Firmy tworzą własne działy R&D, inwestują w nowe modele biznesowe, mają coraz większą świadomość potencjału danych w obszarze podejmowania decyzji oraz intensywnie wykorzystują technologie, w tym sztuczną inteligencję. Do tego potrzebują ludzi, którzy potrafią w takim środowisku działać.

Dodatkowo coraz częściej pojawia się rozdźwięk między tym, czego uczą szkoły i uczelnie, a tym, czego wymaga rynek pracy i rzeczywistość zawodowa. Zarzuca się uczelniom, że wciąż stawiają na wiedzę teoretyczną przekazywaną podczas wykładów i sprawdzaną za pomocą teoretycznych egzaminów. Tymczasem kompetencje, których potrzebuje rynek, takie jak umiejętność definiowania i rozwiązywania problemów, generowania pomysłów, testowania tych pomysłów, pracy w zespołach, często rozproszonych, interdyscyplinarnych, rozwija się gównie poprzez działanie, a nie przez słuchanie. Tego nie da się nauczyć w sali wykładowej.

Zwróćmy również uwagę, że ekosystem przedsiębiorczości w Polsce naprawdę rośnie. Całkiem niedawno „Financial Times” po raz pierwszy wyróżnił aż 7 polskich organizacji startupowych w prestiżowym rankingu 180 hubów innowacyjności w Europie (prawie o połowę więcej niż rok temu i najwięcej w historii), zobacz: tutaj tutaj. Najlepszym wśród polskich organizacji i jednocześnie najwyżej ocenionym w Europie Środkowo-Wschodniej okazał się Startup Hub Poland. Co więcej, zajęli oni pierwsze miejsce w Europie pod względem jakości mentoringu. Jesteśmy dumni, bo jest to organizacja, z którą nawiązaliśmy współpracę partnerską w ramach nowego kierunku Biznes i innowacje! Mamy przecież w Rzeszowie takie instytucje, jak Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego, która organizuje jedno z największych wydarzeń startup’owych. Warto też podkreślić, że rośnie świadomość, że innowacje nie są związane tylko ze startupami, ale dzieją się w każdej organizacji, która dzisiaj chce być konkurencyjna. Tworzy to zapotrzebowanie na konkretnych specjalistów, którzy potrafią myśleć przedsiębiorczo, którzy są w  stanie projektować zmiany oraz odważnie działać, niezależnie od tego, czy zakładają własną firmę, czy ją przejmują jako firmę rodzinną, czy chcą po prostu wnosić nową jakość do tych istniejących organizacji. Z drugiej strony w Rzeszowie mamy potencjał by taki kierunek, we współpracy z partnerami z ekosystemu biznesowego, rozwijać.

Uznaliśmy więc, że w dobie tych wszystkich wyzwań, ale także i szans, nie wystarczy modyfikować istniejącego programu Zarządzanie, tylko trzeba zaprojektować ten kierunek od początku, w oparciu o potrzeby rynku, ale i potrzeby młodych ludzi.

Jakie największe luki kompetencyjne u absolwentów klasycznego zarządzania widzą dziś pracodawcy i w jaki sposób program Biznesu i innowacji ma te luki wypełnić?

JŚ: Jak wspomniałam powyżej, największe luki dotyczą nie kompetencji specjalistycznych, a tych, które na rynku nazywane są kompetencjami transwersalnymi/przekrojowymi, czy inaczej nazywanymi w XXI wieku. Pracodawcy poszukują studentów nie tylko tych, którzy „wiedzą co”, ale przede wszystkim tych, którzy „wiedzą jak” oraz wychodzą z inicjatywą i chcą działać. Pracodawcy szukają tych, którzy potrafią „połączyć kropki”, czyli potrafią zrozumieć kontekst biznesowy, zdefiniować problem, zaproponować rozwiązanie i je wdrożyć. Luki kompetencyjne dotyczą szczególnie pracy ze złożonymi (tzw. złośliwymi) problemami, które nie mają jednego rozwiązania czy poprawnej odpowiedzi i wymagają współdziałania interdyscyplinarnych zespołów oraz umiejętności podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. Dlatego też w naszym programie położyliśmy duży nacisk na pracę projektową, rozwiązywanie realnych wyzwań i uczenie się przez działanie, m.in. w takich aktywnościach, jak sprinty projektowe, poligony projektowe i doświadczalne, gry decyzyjne czy demo days.

Na czym w praktyce polega przewaga Biznesu i innowacji nad tradycyjnymi kierunkami zarządzania? Jakie wymieniłaby Pani trzy największe różnice?

JŚ: Różnic jest wiele. Przede wszystkim program zaplanowaliśmy tak, aby był podróżą, przez którą student przechodzi przez 3 lata spędzone z nami. Każdy przedmiot jest ze sobą powiązany, dzięki czemu uczymy i pomagamy zrozumieć, jak jedna decyzja wpływa na drugą, jak procesy, ludzie, technologie, finanse – są ze sobą połączone. Nie da się tego uczyć przez przypadkowe lub niepowiązane ze sobą przedmioty. Program jest elastyczny i ma swoją logikę: pierwszy rok to czas budowania fundamentów, drugi rok to odkrywanie i eksperymentowanie w ramach skill packów, a trzeci rok to projektowanie, działanie i wpływ polegające na rozwijaniu własnego pomysłu na biznes czy innowacje.

Druga różnica związana jest z faktem, że uczenie przez działanie nie jest wyjątkiem, jak to często bywa w „tradycyjnych” programach, tylko jest zasadą. Od pierwszego roku studenci pracują na realnych problemach – przez Poligon doświadczalny oparty o case-based learning na pierwszym roku, przez challenge sprinty na drugim roku, czy Poligon doświadczalny z udziałem firm zakończony demo day na trzecim roku. Ponadto w ramach programu studenci uczestniczą w grze decyzyjnej, w ramach której w bezpiecznym środowisku uczą się podejmowania decyzji biznesowych. Oczywiście wiedza teoretyczna też jest w programie, ale jest narzędziem do działania, a nie celem samym w sobie. Uczymy działania, rozwiązywania problemów, stosowania narzędzi i rozwijamy inicjatywę, tak, aby nasi absolwenci przede wszystkim „wiedzieli jak”, a nie tylko „wiedzieli co”. Student wychodzi z uczelni nie tylko z dyplomem, ale również z portfolio zrealizowanych projektów, zaprojektowanych rozwiązań i „plecakiem” mikropoświadczeń dla konkretnych umiejętności. Sama praca dyplomowa realizowane jest w formule projektu capstone, czyli realnego zaprojektowanego przedsięwzięcia lub innowacji rozwijanych w ramach programu, które ostatecznie gotowe są do wdrożenia na rynku.

Z tym też związana jest kolejna przewaga, czyli budowanie programu wraz z organizacjami z ekosystemu przedsiębiorczości. Studenci współpracują z mentorami, ekspertami i właścicielami czy pracownikami organizacji tworzących ten ekosystem i wspierających biznes na Podkarpaciu i w Polsce. To pozwala też na budowanie sieci kontaktów zanim wyjdą na rynek pracy. A kontakty w dzisiejszych czasach to jeden z największych zasobów.

Skill Packi to zupełnie inne podejście niż klasyczne specjalności. Jakie scenariusze rozwoju studenta widzi Pani jako najciekawsze? Czy może Pani podać przykładowe połączenia Skill Packów i możliwe ścieżki kariery?

JŚ: Skill Packi dają studentowi możliwość budowania wybranego zestawu kompetencji. Na drugim roku student może zrealizować dwa spośród czterech pakietów kompetencyjnych. Są to: Sztuczna inteligencja w biznesie; Ludzie i zespoły; Finanse i FinTech; Automatyzacja i optymalizacja biznesu. Ten model wymaga zatem od studenta gotowości do podejmowania decyzji. Dlatego też na pierwszym roku każdy pakiet ma przedmiot wprowadzający. Zanim student wybierze, może sprawdzić, co go faktycznie wciąga i dzięki temu może bardziej świadomie podjąć ostateczny wybór.

Skill Packi nie są przypadkowym zestawem, każdy z nich pokrywa jeden z kluczowych obszarów, w których dziś tworzy się wartość w firmach czyli ludzie, procesy, technologia i finanse. Kombinacji połączenia tych obszarów jest kilka i każda z tych kombinacji otwiera inną ścieżkę rozwoju młodego człowieka. Ktoś kto połączy sztuczną inteligencję z finansami i fintech, rozwinie konkretny zestaw kompetencji związany z analizowaniem i zrozumieniem danych z użyciem technologii (a tak dziś wygląda świat finansów). Połączenie ludzi i zespołów z automatyzacją i optymalizacją otwiera ścieżkę związaną z realizacją i wdrażaniem zmian organizacyjnych. To osoba, która potrafi usprawnić procesy i jednocześnie zadbać o to, żeby ludzie przez te zmianę przeszli. Z kolei automatyzacja i optymalizacja zestawiona ze sztuczną inteligencją, to ścieżka bardziej operacyjna. Absolwentem jest ktoś, kto potrafi zdiagnozować, gdzie firma traci zasoby i czas i potrafi to naprawić, stosując dostępne narzędzia technologiczne. Kombinacji jest oczywiście więcej. Ponieważ program ma być żywy i reagować na to, co dzieje się na rynku, więc skill packi na pewno będą tym elementem, który będziemy rozwijać dodając kolejne możliwości rozwoju zestawów kompetencji.

Capstone Project zamiast pracy dyplomowej — po co ta zmiana?

JŚ: Tradycyjna praca dyplomowa w głównej mierze pokazuje, że student potrafi napisać tekst na wybrany temat. Nie jest to oczywiście bez wartości, bo sam fakt dokonania przeglądu literatury czy umiejętność prowadzenia analizy, argumentowania, strukturyzowania myśli, to także wartościowe kompetencje. Pracodawcy jednak w dobie sztucznej inteligencji nie poszukują już kogoś, kto potrafi „coś opisać”, a raczej kogoś, kto potrafi „coś zrobić”. Praca w formule Capston Project ma inne założenia. Student we współpracy z mentorem rozwija i następnie prezentuje gotowe rozwiązania – albo innowację dla firmy albo plan przejęcia czy rozwoju firmy rodzinnej, czy pełną koncepcję na własną firmę lub start up. Capstone ma jednak sens tylko wtedy, gdy jest częścią całego programu i jest powiązany z innymi przedmiotami, zatem jest efektem działania studenta. Nie jest to projekt „doklejony” do programu na ostatnim semestrze. Na tym kierunku cały program do niego prowadzi. Zależało nam na tym, aby projekt końcowy miał wartość realną, był MVP-ready. Żeby student kończył studia z czymś, co można uruchomić, a nie z tekstem, który trafia do folderu w jego komputerze. To też argumenty podczas rozmowy z pracodawcą, bo student może pokazać efekty swojego działania.

Jak duży nacisk w programie kładziony jest na praktyczne wykorzystanie sztucznej inteligencji i w jakich konkretnych przedmiotach czy projektach studenci będą z niej korzystać?

JŚ: W programie oferowany jest cały skill pack, który dedykowany jest zagadnieniom sztucznej inteligencji w biznesie. Nie jest ona jednak traktowana jako odrębny, zamknięty temat, ale raczej jako narzędzie obecne w różnych obszarach programu. Narzędzia genAI będą wykorzystywanie w ramach wielu przedmiotów, np. w obszarze analizy danych, marketingu, czy tworzenia koncepcji biznesowych, ale także podczas realizowanych projektów i wyzwań. Młody człowiek powinien uczyć się świadomego i odpowiedzialnego korzystania z tych narzędzi w kontekście realizacji realnych zadań. Nie kształcimy zatem specjalistów od narzędzi AI, ale ludzi, którzy traktują je jak każde inne narzędzie pracy i rozumieją je na tyle, by z nich sensownie i etycznie korzystać w konkretnych kontekstach. Musimy pamiętać, że cyfrowa transformacja to rzeczywistość, z którą mierzą się teraz wszystkie organizacje i nie jest ona związana tylko z procesem wykorzystania sztucznej inteligencji. Chcemy, żeby absolwent rozumiał, jak technologia zmienia sposób działania firm, jak zmienia procesy, zespoły, modele biznesowe i potrafił w tym środowisku skutecznie działać.

Czy może Pani opisać przykładowy projekt lub symulację biznesową, nad którą będzie pracować student Biznesu i innowacji? Z jakimi realnymi danymi lub problemami się zetknie?

JŚ: „Business simulation” to przedmiot, na którym student zarządza wirtualną firmą – podejmuje decyzje finansowe, kadrowe, marketingowe i widzi ich skutki. Zaletą symulacji jest praca w bezpiecznym środowisku. Pozwala to studentom na popełnianie błędów, wyciąganie wniosków i uczenie się przez doświadczanie. Na razie nie chciałabym zdradzać symulację jakiej firmy wykorzystamy w programie.

W programie mamy również taki format jak „Poligon doświadczalny” – trochę w duchu hackhatonu. Zgodnie z założeniem, studenci spotykają się z przedstawicielami biznesu – w formule wizyty studyjnej w firmie lub wizyty przedstawicieli firmy na uczelni – i dostają realne wyzwanie do rozwiązania. Przez tydzień nie uczestniczą w żadnych innych zajęciach tylko spotykają się na uczelni pracując różnymi metodami (w tym design thinking) nad wyzwaniem. Studenci przechodzą przez cały proces, od rozpoznania problemu, analizy danych, po rozpoznanie rynku, zaprojektowanie i przetestowanie rozwiązania. Na końcu prezentują efekty swojej pracy na Demo Day przed praktykami.

Jakie firmy lub instytucje są już dziś partnerami kierunku albo są zapraszane do współpracy przy zajęciach, projektach, praktykach? Czego takie organizacje oczekują później od naszych absolwentów?

JŚ: Partnerami kierunku są Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego oraz warszawska Startup Academy. RARR jest m.in. organizatorem Carpathian Startup Fest czyli wydarzenia poświęconego przedsiębiorczości i technologii, które łączy startupy, inwestorów, korporacje, media oraz założycieli firm. RARR to partner, który wspiera firmy w całym procesie rozwoju biznesu i innowacji – od pomysłu, przez finansowanie i rozwój, aż po transfer technologii i projekty międzynarodowe. W jego strukturach działają m.in. Centrum Obsługi Inwestora, Dział Wspierania Przedsiębiorczości oraz Centrum Transferu Technologii i Innowacji, dzięki czemu studenci mogą zobaczyć, jak w praktyce funkcjonuje taki  ekosystem wsparcia firm. Natomiast Startup Academy to organizacja wspierająca młodych przedsiębiorców, którzy chcą wystartować i rozwinąć własny biznes oraz duże firmy, które chcą zwiększyć efektywność swoich działań oraz generować innowacje stosując narzędzia, metody i  techniki startupowe. Organizuje także programy akceleracyjne przygotowując startupy do kontaktu z inwestorami. Mamy podpisaną umowę partnerską z organizacją Startup Hub, która jak już wcześniej wspomniałam, w rankingu „Financial Times”, okazała się najlepszą polską organizacją wspierającą startupy w Europie (zajmując miejsce w pierwszej 30). Oczywiście chcemy też aktywnie angażować właścicieli i pracowników przedsiębiorstw i startupów (w tym również tych założonych przez naszych studentów) do pracy projektowej i mentoringowej oraz do współtworzenia realnych wyzwań, nad którymi studenci będą pracować w trakcie studiów.

Chcemy, żeby studenci mieli bezpośredni kontakt z instytucjami tworzącymi ekosystem przedsiębiorczości i startupów. Jak widać są to instytucje, które na co dzień pracują ze startupami, firmami i innowatorami i prowadzą ich od pomysłu do wdrożenia. Nikt nie jest w stanie studentom lepiej pokazać, jak to wygląda w praktyce. Dzięki współpracy zarówno w zakresie prowadzenia zajęć, mentoringowi, jak i organizacji wspólnych inicjatyw, studenci mają szansę rozwijać kompetencje, które faktycznie są potrzebne na rynku pracy.

Cyfrowe mikropoświadczenia nadal brzmią dla wielu kandydatów dość abstrakcyjnie. Co one w praktyce dają studentowi i jak mogą mu pomóc na rynku pracy w porównaniu z samym dyplomem?

JŚ: Dyplom potwierdza, że student ukończył określony kierunek studiów. Mikropoświadczenie działa inaczej – potwierdza konkretną umiejętność, zdobytą w konkretnym działaniu. Mikropoświadczenia mogą być przez studenta gromadzone w cyfrowym portfolio przez cały czas studiów i udostępniane np. na mediach społecznościowych takich jak LinkedIn czy dołączane do aplikacji o pracę. I tu jest właśnie największa wartość mikropoświadczeń. Student nie musi czekać na dyplom, żeby pokazać swoje umiejętności na rynku. Już w trakcie studiów buduje swój profil kompetencyjny, gromadząc mikropoświadczenia w cyfrowym portfolio. To oznacza, że wchodząc na rynek pracy ma już udokumentowane dowody swojej pracy i umiejętności.

Jaki typ studenta najlepiej odnajdzie się na kierunku Biznes i innowacje?

JŚ: Na pewno ten, który jest aktywny i lubi działać. Taki, który nie boi się zaczynać od problemu, nawet jeśli nie zna jeszcze rozwiązania. Na pewno cenna będzie otwartość na działanie i na pracę w zespole. Program jest zarówno dla tych, którzy mają już w głowie pomysł na innowację, własną firmę lub chcą rozwinąć i przetestować pomysł na firmę rodzinną, jak i dla tych, którzy dopiero szukają swojego miejsca. Ale też, i to chciałabym aby wybrzmiało, dla tych, którzy nie planują zakładać własnego biznesu, ale chcą wnosić realną wartość do istniejących organizacji. Kogoś, kto widzi, gdzie firma może działać lepiej, potrafi zaproponować zmianę i ją przeprowadzić. Takich ludzi szuka dziś każda organizacja, niezależnie od branży i wielkości.

Jakie jedno przesłanie przekazałaby Pani maturzystom, którzy wahają się między klasycznym zarządzaniem a nowoczesnymi studiami, takimi jak Biznes i innowacje?

JŚ: Jeśli ktoś waha się między klasycznym zarządzaniem a  naszym kierunkiem, to warto aby zadał sobie pytanie, jak chce spędzić najbliższe trzy lata? Czy słuchając o tym, jak działa biznes, czy działając i ucząc się go w praktyce?

Rozmawiała Joanna Gościńska z Biura prasowego i PR WSIiZ